Życie składa się z małych przyjemności
Sama uwielbiam to powiedzenie, dlatego że należę do osób starających się dostrzegać w życiu drobiazgi, którymi można się cieszyć. Nie ma co ukrywać, że te drobiazgi często wiążą się z wydanymi pieniędzmi, ale hej: żyje się tylko raz, a pieniądze są po to, by je wydawać.
Problem pojawia się wtedy, kiedy w naszym życiu potrzebne jest coś większego, niż drobiazg. Od poważnych decyzji, jak zakup mieszkania (lub wpłacenie kaucji za wynajem) czy kupno samochodu, po prozaiczne – typu wymiana zepsutego sprzętu czy naprawa samochodu. W takich momentach okazuje się, że te codzienne przyjemności to niezły drenaż naszego portfela.
Filiżanka kawy prawdę Ci powie
Co do tego wszystkiego ma kawa? Jakiś czas temu Amerykanin David Bach zauważył, że codziennie mija setki, o ile nie tysiące ludzi, dzierżących w ręku papierowe kubki z kawą. Jako że codziennie chodził do pracy tą samą drogą, mijał ciągle te same twarze. Postanowił dokonać pewnych obliczeń: założył, że średni kubek kawy na mieście kosztuje około 8 dolarów, policzył dni robocze w całym roku (w USA to 251 dni) i pomnożył jedno przez drugie. Wyszło mu 2 008 dolarów, czyli 7 749 zł. Tyle mijane przez niego codziennie osoby wydawały, pijąc każdego dnia kawę z sieciówki.
To dało mu do myślenia, ile jesteśmy w stanie zaoszczędzić, rezygnując z przyzwyczajeń, które kosztują nas codziennie niewielkie kwoty, ale w dłuższym okresie, przekładają się na całkiem spore pieniądze. Te codziennie wydawane na drobne przyjemności pieniądze, zamiast przeznaczania ich na cele oszczędnościowe, nazwał efektem latte.
Od niepicia kawy, nie kupuje się mieszkań
Ale sama rezygnacja z przyjemności nie wystarczy, by odłożyć satysfakcjonujące nas pieniądze. Tutaj świetnie obrazuje to dowcip o dwóch znajomych.
Jeden pyta drugiego:
– Palisz papierosy??
– Przecież wiesz, że tak.
– Ile paczek?
– Zdarza się, że trzy dziennie.
– A ile kosztuje jedna paczka?
– 14 zł
– Od dawna palisz?
– Od 20 lat.
– Więc średnie codziennie wydajesz 42 zł na papierosy, co daje 15 330 zł rocznie. W ciągu 20 lat wypaliłeś 306 600 zł. Zgadzasz się z tymi założeniami?
– Zgadza się.
– A wiesz, że gdybyś odkładał te pieniądze w banku na oprocentowanym rachunku oszczędnościowym, dzisiaj mógłbyś kupić sobie za to nowiutkie Porsche?
– Na to wychodzi.
W pewnym momencie drugi zadaje pytanie pierwszemu:
– A ty palisz?
– Nie – odpowiada pierwszy.
– To gdzie twoje Porsche?
No właśnie. Nie wystarczy rezygnacja z drobnych przyjemności czy nawyków, żeby odłożyć pieniądze. Te wielkie kwoty powstałe w wyniku systematycznego odkładania drobnych sum, tworzą się tylko wtedy, kiedy są odkładane na konto oszczędnościowe.
Banki oferują nam wiele sprytnych sposobów na odkładanie drobnych. Takim rozwiązaniem jest na przykład oferowane przez ING Bank Śląski Konto z Lwem i system Smart Saver lub eKonto z systemem mSaver od mBanku, dzięki któremu od każdej transakcji odprowadzana jest “reszta” na konto oszczędnościowe. Podobne rozwiązania oferuje też Konto za zero od PKO BP czy Konto dla Ciebie w Credit Agricole. Sam ustalasz, w jakiej będzie ona wysokości, decydując o tym, jak każda kwota ma być zaokrąglana – do pełnej złotówki, 5 zł lub 10 zł. Czyli za kawę kosztującą 12,30 zł możemy odłożyć odpowiednio: 70 gr, 2,7 zł lub 7,7 zł.
Świetnym pozabankowym sposobem na odkładanie, jest wrzucanie do skarbonki gotówki o określonych nominałach – najbardziej powszechne jest odkładanie monet 2 zł i 5 zł. Rozwiązanie ma jednak minus – działa tylko wtedy, kiedy dysponujemy gotówką, a wielu z nas robi to niezwykle rzadko, co nie powinno dziwić, zważywszy na przykład na powszechność i łatwość płatności telefonem.
Spotkałam się też z pomysłem pewnej osoby rzucającej palenie, która podjęła decyzję o ustawieniu w swojej bankowości stałego zlecenia, które było realizowane codziennie, na kwotę, którą każdego dnia ta osoba wydawała na papierosy (była to paczka dziennie). Po roku na koncie oszczędnościowym znalazło się ponad 5 000 zł.
Proste, drogie zmiany
Od czego najlepiej zacząć? Sam musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, z czego jesteś w stanie zrezygnować, dla czego możesz znaleźć tańszą alternatywę, a co możesz zastąpić domowym sposobem.
Trzymając się kawowego przykładu, najprostszym sposobem jest robienie sobie kawy na wynos w domu. Nawet pijąc dobrą jakościowo kawę, jej koszt na jeden kubek będzie wynosił około 2-3 zł, co w porównaniu z kawą z sieciówki pozwala na oszczędność w wysokości średnio 10 zł. Inną metodą jest rezygnacja z kawy w biegu i wypicie jej dopiero w pracy, gdzie zazwyczaj kawa jest za darmo.
Oszczędności możesz też szukać we wszystkich subskrypcjach, z jakich korzystasz: abonamenty VOD, serwisy prasowe, płatne aplikacje, pakiety premium, członkostwa na siłowni. Zadaj sobie pytanie, jak często z nich korzystasz i czy ze wszystkich tak samo. Może zdarzyć się tak, że o wielu z nich zwyczajnie zapomniałeś i od miesięcy opłacasz.
Do tych drobnostek możesz doliczyć już całkiem pokaźne sumy wydawane na śniadania i lunche w pracy, które stanowią wydatek rzędu 25-30 zł dziennie. Poruszanie się po mieście taksówkami, czy innymi firmami przewozowymi, zamiast samochodem (zobacz nasze porównanie Free Now i Ubera oraz Bolta), także skutecznie obciąża portfel. Świetną alternatywą jest oczywiście komunikacja miejska, przy założeniu, że korzystamy z niej codziennie i kupujemy bilet miesięczny lub okresowy.
Jeśli liczysz na szóstkę w totka, przez co regularnie nabywasz kupony, włącz je do puli i przestań traktować jako inwestycję, gdyż nią nie są.
Łatwo obliczyć, że rezygnacja z porannej kawy na mieście (12 zł) i śniadania oraz lunchu kupionego w pracy (8 zł+16 zł), jest w stanie wygenerować w skali roku (odejmując dni robocze oraz urlop) oszczędności na poziomie – uwaga – 8 424 zł!
Odkładanie może i powinno być przyjemne
Jednak jak w życiu, tak i w oszczędzaniu chodzi o umiar. Efekt latte i oszczędzanie poprzez rezygnację z drobnych wydatków, w swoim założeniu powinno być prawie nieodczuwalne. Nie powinieneś mieć więc poczucia zaciśniętego pasa i rezygnacji z rzeczy sprawiających Ci realną przyjemność. Chodzi o znalezienie prostego sposobu na to, by w niedługim czasie odłożyć satysfakcjonujące kwoty pieniędzy i zapewnić sobie bezpieczeństwo finansowe.
Sam musisz szczerze określić, co dla Ciebie jest na tyle mało ważne, a kosztowne, z czego będziesz w stanie bez większego problemu zrezygnować. A jak zadbać o motywację do tego typu oszczędzania? Wystarczy poświęcić kilka minut na te proste obliczenia, które mocno działają na wyobraźnię. Powodzenia!